Quantcast

SoDrumatic - Good Times

Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Jeszcze kilka lat temu konserwatywny fan Prosto złapałby się za głowę oglądając klip promujący "Good Times". A teraz? Teraz być może sam chodzi w japonkach i pije kolorowe drinki.

Żadna wytwórnia w Polsce nie zmieniła się na przestrzeni lat tak mocno jak Prosto. Można tylko polemizować, czy na pewno na lepsze, ale czy znajdą się argumenty, które mogłyby obalić taką tezę?

Ta zmiana to nie tylko otwarcie na nowe gatunki i słuchaczy, ale również konsekwencja, której jednym z owoców jest właśnie taki materiał jak "Good Times" SoDrumatica. Najdziwniejsza płyta w katalogu warszawskiej wytwórni i jednocześnie ta, która chyba najlepiej dokumentuje wszystko to, co dzieje się we współczesnej miejskiej muzyce. Soundtrack beztroskich chwil? Tak, ale to znany od dawna "Who Got the Funk", reszta powinna bardziej kojarzyć się z letnim spacerem w deszczowym Londynie zakończonym wyjściem do jednego z nocnych klubów na całonocną imprezę.

Otwierające "Bring It On" delikatnie zdradza z czym będziemy mieli do czynienia. Trochę house'u, electro-popu ("Nikt O Nas Nie Wie" to być może nawet najlepszy numer, jaki kiedykolwiek nagrał Sztoss), footworku i sceny bassowej w "A Different Type of Love". Wszystko, co we współczesnej elektronice najlepsze, jednak z kilkoma elementami, które mogą kojarzyć się z polskim podwórkiem. Brzmi trywialnie? Posłuchajcie "Flexxin'", które przy okazji przypomina najfajniejsze oldskulowe lata.

Kto by jeszcze kilka lat temu pomyślał, że Prosto będzie w stanie mieć takie klipy na swoim kanale? Letnie, pogodne, pełne uśmiechu i radiowej muzyki. Specyficzna zagadka, tak samo jak specyficzne jest zamiłowanie polskich wokalistów do śpiewania po angielsku. Oczywiście ma to jakikolwiek sens, jeżeli ktoś potrafi śpiewać i zna angielski, ale jeśli brzmi niczym drugoligowy śpiewak z wątpliwej jakości talent show? Szkoda, bo Wozzo i Krzysztof Zalewski mogli tego typu zabiegi zostawić na swoje projekty, a nie psuć mocne melodie SoDrumatica. Jak to się robi po polsku (co również powinni zrobić i oni!) udowodniła Martina M w "Mogę", jednej z lepszych polskich radiówek tego sezonu.

Dużo tu chwytliwych momentów, na szczęście zrobionych z klasą i dużym stylem, jak "BlaBlaBla" z Tomsonem, ale kto wie, czy największy skarb nie kryje się na samym końcu limitowanej wersji? Lepiej zainwestujcie właśnie w taką, bo "Bad Behavior" w remixie DrySkulla daje jeszcze więcej radości i przyjemności niż cały krążek, a to już naprawdę duża rzecz w kontekście bardzo udanego "Good Times".