Quantcast

Kosmiczne podróże GAD Records

Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Niewielki polski label rozpieszcza nas po raz kolejny. Jesteście w stanie zliczyć, ile to świetnych płyt nam ostatnio dostarczyli?

Wraz z nowym rokiem katalog sosnowieckiej wytwórni powiększył się o dwie nowe kosmiczne produkcje - "Halo Wenus" Mateusza Święcickiego oraz "Dźwięki Dalekiego Świata" Mikołaja Hertla.

Ta pierwsza płyta została zrealizowana rok przed przed "Katharsis" Czesława Niemena i jest zapisem pierwszej polskiej sesji nagraniowej z muzyką elektroniczną. Jej autorem jest Mateusz Święcicki, jeden ze współzałożycieli legendarnego zespołu Arp Life. Album brzmi bardzo awangardowo, a na pierwszy plan wysuwa się syntezator Arp Odyssey, który w tamtych czasach był w zasadzie nieosiągalny dla polskich muzyków. 

O samej "Halo Wenus" więcej postanowił opowiedzieć Michał Wilczyński z GAD Records: 

Jedna z niewielu naszych płyt, przy której ciężko mi odnieść jej zawartość do jakichkolwiek innych artystów. Może przypomina chwilami to eksperymenty BBC Radiophonic Workshop, szczególnie jazzowo-elektroniczne zabawy Johna Bakera, ale "Halo Wenus" to coś zupełnie odrębnego i niezmiernie dziwnego. Mamy tutaj Mateusza Święcickiego - czyli kompozytora Niemenowego "Pod papugami", wybitnego znawcę folkloru cygańskiego i dziennikarza odpowiedzialnego za rozwój Programu Trzeciego Polskiego Radia w pierwszych latach swojego istnienia. Postać niezwykła, wielowymiarowa i nie do końca doceniona. Tutaj gra na syntezatorze Arp Odyssey - jednym z pierwszych tego typu instrumentów, jakie pojawiły się w Polsce (pamiętacie funkującą "Codę" Czerwonych Gitar? to ten sam egzemplarz!). Eksperymentuje, bawi się barwą, szumami. Chwilami wydaje się, że Arp jest jak narowisty koń, który nie do końca daje się okiełznać. A do tego mamy swingująca sekcję rytmiczną i Ryszarda Siwego na organach Yamahy. I jeszcze tytuły utworów inspirowane prozą Stanisława Lema. To absolutny kosmos z 1974 roku, choć zupełnie nie taki, jakiego moglibyście się spodziewać!

Równie ciekawie zapowiada się drugi z albumów, czyli "Dźwięki Dalekiego Świata" Mikołaja Hertla. Jest to wznowienie kasety z 1992 roku, które cechuje się zupełnie nowym brzmieniem. Nagrania zostały zremasterowane z oryginalnych taśm matek, a w ramach bonusu na płycie można znaleźć niepublikowane wcześniej utwory pochodzące z tych samych sesji nagraniowych. 

Przy okazji pracy nad płytą "Epizod A" w 2015 roku dostrzegliśmy w Mikołaju Hertlu nie tylko jednego z najciekawszych muzyków, jaki w latach 80. objawił się na polskiej el-scenie, ale przede wszystkim niesamowicie serdecznego i ciepłego człowieka, sypiącego jak z rękawa anegdotami i wspomnieniami. Od razu wiedziałem, że na tym jednym - nomen omen - epizodzie się nie skończy. Dlatego Mikołaj Hertel wraca teraz do katalogu GAD Records z "Dźwiękami dalekiego świata". Albumem, który ukazał się na początku lat 90. wyłącznie w formie kasety magnetofonowej i od kilku lat stanowił święty graal dla fanów polskiej muzyki ilustracyjnej - spora część nagrań z "Dźwięków..." była eksploatowana w telewizji i radiu. Nie chciałbym, żeby przy okazji każdego wywiadu czy wypowiedzi na temat GAD Records musiała padać nazwa "Sonda", więc zamiast niej przypomnę, że elektroniczne obrazki Hertla obecne były także w "Pieprzu i Wanilii". Na płycie jest też "Introdukcja" znana z audycji "Radio Dzieciom" - jak się okazało w czasie szukania taśm-matek - to część większej, baletowej całości. Więcej w bonusach!

Jakie są to płyty? Na pewno "inne" od tego wszystkiego, co można obecnie usłyszeć. Ta specyficzna (ale jakże melodyjna!) polska elektronika lat 70. i 80. ma w sobie pełno uroku, a wraz z poprawionym brzmieniem na nowo pozwala odkryć chociażby legendarną czołówkę "Radia Dzieciom" i "Żaglowca w Deszczu".

Warto pamiętać, że to tylko początek ofensywy GAD Records, bo według zapowiedzi w kolejnych miesiącach należy spodziewać się od nich polskiego jazzu, muzyki filmowej oraz rocka. My już nie możemy się doczekać, bo kto jak kto, ale oni są gwarantem doskonałej selekcji.