Quantcast

Świnia - W Przerwie Od Życia EP

Styl, klasa i charyzma w boom-bapowym wydaniu.

Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Nie będzie to dużym nietaktem, jeżeli napiszę że obserwując od dawna trochę uważniej rodzime środowisko hiphopowe, odnoszę wrażenie, że rapu słucha się tylko i wyłącznie dla ksywek. Nie brzmi to zbyt optymistycznie dla autora jednej z najciekawszych epek ostatnich miesięcy, ale… to nie jego problem.

Popatrzcie tylko na okładkę*. W połączeniu z ksywą rapera wydaje się być nie tylko hipsterska, ale i odrażająca... Sześć numerów, które jednocześnie daje sześć szans na to, żeby obalić stereotyp. Sześć szans, żeby postarać skupić się tylko i wyłącznie na muzyce. To jak, spróbujemy?

Poprzedni materiał - "Demo EP" sprzed prawie dwóch lat - nagrany wraz z obecnym tutaj Fawolą, narobił trochę zamieszania w podziemiu i zebrał sporo pochlebnych opinii. Było to swego rodzaju "rozgrzeszenie" dla producenta, który zawiódł na całej linii przy wspólnej płycie z Eldo oraz popis Świni, który udowodnił, że potrafi rapować. Robi to nadal i kto wie czy przypadkiem nie lepiej jak wtedy.


Docieramy do najlepszych polskich płyt, żeby zaoszczędzić ci czasu na poszukiwania. Polub fanpage Noisey Polska i bądź z nami na bieżąco



Mało kto w Polsce potrafi odnaleźć się w boombapowej konwencji, natomiast pochodzącemu z Nowego Sącza raperowi ta sztuka przychodzi bez jakiegokolwiek trudu. Stylistycznie bardzo blisko mu do pierwszych solówek KRS-One’a czy nawet wczesnego DMX’a (szukajcie jego inspiracji w "F*** 'Wit' D", może i nawet nieświadomej), ale treściowo chłopak stoi już obok zupełnie innych graczy. Nie ma tu silenia się na oryginalność, poruszania spraw społecznych czy pseudogangsterki. Bawi się rapem w "Typowym Bangerze", zaprasza na totalny chillout (ej, naprawdę nie spodziewałem się, że "Letniak" z Kedyfem będzie aż tak gorący!), ale przede wszystkim pokazuje to, że jest pełnowartościowym MC: z warsztatem, tekstami i uchem do bitów. Świadomość tego wszystkiego, dosadnie przedstawiona w "Zegarach", sprawia że słuchanie tego człowieka jest ogromną przyjemnością, a nie smutnym obowiązkiem.

Świnia zapewne nie byłby sobą gdyby nie bity, które wyszły spod rąk takich ludzi jak Kes-a, soSpecial oraz Fawola, wraz z dogranymi instrumentami Konrada Gucwy wydają się być idealnie skrojone pod jego styl. Fantastyczne klasyczne produkcje, z których w szczególności wyróżnia się piekielnie proste, jazzujące (Funky DL się kłania) i doskonale oskreczowane "Na Zewnątrz" oraz "Wojciech Mann" z bardzo sprytnym mieszaniem się cutów i cytatów samego bohatera tytułu z... refrenem nowosądeckiej scholi. Brzmi ciekawie?

Wszystko to już było? Tak i to tysiące razy. Takich materiałów jak "W Przerwie Od Życia EP" codziennie pojawia się od groma, tylko mało komu udaje się przyciągnąć słuchacza tak, jak robi to Świnia. Stylem, klasą i charyzmą, które ciągną się przez wszystkie numery. Epka jest tak fajna, że najzwyczajniej w świecie trochę boli mnie od niej kark, a to już chyba dla niej najlepsza rekomendacja, która każe wypatrywać kolejnej "świńskiej" muzyki. Sens tej metafory sami sobie zinterpretujcie.


* mi się tam podoba!


Świnia - W Przerwie Od Życia EP, 2016, Unicut