Quantcast

Szad & Szur - Człowiek Duch

Po pierwszym odsłuchu nowego albumu Szada na myśl przyszło mi tylko jedno - jeden z wersów pewnego poznańskiego rapera, który wydaje się być idealnym odzwierciedleniem całej twórczości byłego już członka Trzeciego Wymiaru. I nie zmienia się nic.

Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Przyznam, że nigdy nie zwolennikiem rapu Trzeciego Wymiaru i paradoksalnie w żadnym wypadku nie wpłynął na to poziom tworzonej przez nich muzyki, bo jeśli chodzi o to, to… nie mam żadnych zastrzeżeń. Jak to ładnie ujął kiedyś mój kolega - nie jestem odbiorcą takiego rapu, przynajmniej w polskim wydaniu, więc zawsze miałem do nich stosunek ambiwalentny. Solowe albumy też tego nie zmieniały i Szadowi ze swoją nową produkcją też się to nie uda. Czy w takim razie warto sięgnąć po "Człowieka Ducha"?

I tak, i nie. Fani zrobili to już dawno i powinni być zadowoleni, pytanie tylko co zresztą potencjalnych słuchaczy? Jeżeli znają twórczość Szada to wiedzą czego można się spodziewać, bo jak już delikatnie dałem znać na samym początku: wszystko to już było, ale przy okazji warto się też przez chwilę zastanowić czy w przypadku tego rapera jakakolwiek zmiana stylistyki wyszłaby mu na dobre? Moim zdaniem nie, bo poziom do którego przyzwyczajał nas przez lata w obranej przez siebie klasycznej konwencji odnoszącej się do nowojorskiej undergroundowej klasyki połowy lat 90. jest co najmniej zadowalający.

Wspomnę jednak ponownie - mnie to nie rusza, wolę sięgnąć do "źródeł" i po raz kolejny będę przechodził obok tego obojętnie. Warstwa tekstowa nie ma zbyt odkrywczej tematyki - podobne liryki są dość powszechne wśród doświadczonych raperów, więc raczej nie ma się co dziwić, że po raz kolejny słucha się historii o hip-hopie i jego problemach, dorastaniu, życiu i reminiscencjach, w których to na pierwszy plan wysuwają się całkiem niezłe "Karabiny z Drewna" z gościnnym śpiewem Mustafy. Największym jednak plusem jest forma ich "podania". Flow i umiejętności są powyżej średniej krajowej, chociaż ciężko nie oprzeć się wrażeniu, że wcześniej bywało z tym u Szada trochę lepiej.


Opisujemy wszystko, co najbardziej interesujące w polskim rapie. Polub fanpage Noisey Polska, żeby być z nami na bieżąco



Gorsza sytuacja jest z muzyką, za którą tym razem w całości odpowiada Szur. Może się wydawać, że obcujemy z idealną kontynuacją wcześniejszych produkcji dostarczanych przez m.in. DJ-a Creona, bo momentami można odnieść wrażenie, że to właśnie on jest autorem beatów. Czy to plus? W pewnym sensie tak, chociaż o ile w przypadku tekstów warto się pochylić nad ich interpretacją i szukaniem drugiego dna (chociażby w odwróconej kolejności "Intra" i "Outra"), to już dłuższe chwile z robionymi na jedno kopyto beatami powodują totalne znużenie.

Może i jest tutaj klimat, przyzwoity rap, kilka ciekawych wątków ("Właściciele Rzeczywistości"), ale wszystko to w połączeniu z bitami na dłuższą metę jest strasznie nużące i monotonne. Nie dla mnie, ale nie oznacza to, ze ktoś inny nie znajdzie tutaj czegoś dla siebie, tym bardziej że singlowe utwory potrafią zauroczyć. Może i na chwilę, ale to zawsze coś.


Szad & Szur - Człowiek Duch, 2016, Labirynt / Urban City