Quantcast

Okoliczny Element - Powrót Na Dzielnię

Starcie funku, soulu i jazzu w (o)polskim wydaniu ciągle brzmi smakowicie. Na lato wprost idealnie.

Dawid Bartkowski

Dawid Bartkowski

Mam nadzieję, że już ostatecznie została rozwiązana dinalowa kwestia wśród niekumatych i Okoliczny Element nie będzie już więcej stawiany w jednym szeregu z legendarnym opolskim składem, bo wydaje się być to trochę mocno niesprawiedliwe. W stosunku do jednych i drugich.

Ten kto spodziewał się jakiegoś wielkiego zaskoczenia, był (a nawet cały czas jest) w błędzie. To ciągle ci sami starzy, dobrzy Mej i Ninjah, których być może najlepiej charakteryzuje parafraza jednego z wersów znajdujących się na na ich nowej płycie: "ich rap to prosta gra jak na Pegasusie". Tak prosta i urocza, że nie da się do niej nie zapałać dużą sympatią, a spragnionych rapu robionego tylko i wyłącznie dla zajawki w klasycznym oraz luzackim stylu, może pociągnąć nawet do bezgranicznej miłości. Przypomina trochę Dinali, co?

Jednak w przeciwieństwie do klasyków to nie ma tutaj żadnej wirtuozerii w rymach, ani tematach kawałków. Refren z "Nic Nie Muszę" niech posłuży za clue, które jest esencją albumu: "Bez stresu, bez presji / Kiedy świeci słońce nie mamy depresji / Bez ciśnień, bez zmartwień / Ciągle robić tak, by żyło się łatwiej". Trafili z tym idealnie w czas, bo póki co "Powrót Na Dzielnię" jest najlepszą tegoroczną letnią pozycją, która pojawiła się na polskim rynku. Lekko i przyjemnie, bo nawet wersy takie jak "Pytasz co tam? / Nie znam chłopa / Wygląda jak niezła ciota" i sposób ich rymowania "od niechcenia" powoduje tylko i wyłącznie uśmiech na twarzy.


Polub fanpage Noisey Polska i bądź z nami na bieżąco



Jeszcze więcej uroku dodają klasyczne beaty oraz skrecze i cuty (mistrzowska robota DJ-a BRK w "Misji"!!!). Pod względem symbiozy muzyki i słowa Okoliczny nie zawodził nigdy i nie inaczej jest tym razem. Mejdej, ekhm, tzn. Bimberland i Spalchemik, odwalili kawał dobrej roboty, bo kto wie czy właśnie tak nie chcieliby brzmieć The Pharcyde w 2016 roku, a to już coś. Starcie funku, soulu i jazzu w (o)polskim wydaniu ciągle brzmi smakowicie i kto wie czy nie jest to jednocześnie jedna z najlepiej wyprodukowanych płyt w tym roku, a przynajmniej w swojej kategorii.

Rap od kolesi, którzy już od dawna nic nie muszą i cały czas nagrywają w zasadzie dla swoich wiernych fanów, a może jednak przede wszystkim dla siebie, bo jak się okazuje to nawet zjadanie własnego ogona też bywa smakowite. I wiecie co? Być może to jest w tym wszystkim najlepsze.

Okoliczny Element - Powrót Na Dzielnię, 2016, Aloha Entertainment