Lewe Łokcie wracają z nowymi utworami. Jest też klip do "Na skróty"

Lewe Łokcie powoli przypominają się fanom. Częstochowska post-punkowa formacja przeżyła kadrowo-życiowe zawirowania i właśnie do sieci wrzuciła dwa nowe utwory oraz premierowy teledysk do singla "Na skróty".

|
24 sierpnia 2017, 8:48am

Klip zapowiada nową płytę Lewych Łokci, którą zespół zaplanował na nadchodzącą jesień. Jak przyznają członkowie LŁ w rozmowie z Noisey Polska, dwa premierowe single nie są idealnym wyznacznikiem tego, co znajdzie się na "Spokojnie, spokojnie" - to odrzuty z sesji nagraniowej. Jednak ci, którzy myślą, że w 2017 roku Lewe Łokcie będą brzmieć jak na debiutanckim "Niewiele się zmienia", są w błędzie. - Będzie to bardziej dojrzały i spójny album. Brzmieniowo jest bardziej surowo, ale ciągle w naszym stylu - przyznaje Piotr Rogoziński, wokalista i gitarzysta Lewych Łokci.

Na pierwszej płycie częstochowianie przemierzali indierockowo-dreampopowe brzmienia w stylu Dinosaur Jr. i Galaxie 500. Premierowy utwór "Na skróty" to jednak nawiązania do post-hardcore'owych składów w stylu Fugazi czy NoMeansNo. Posłuchajcie i wyczekujcie jesieni, kiedy Lewe Łokcie wydadzą, prawdopodobnie własnym sumptem, nowy album.

Noisey: Ostatni album, "Niewiele się zmienia", wydaliście w 2013 roku. Wracacie po ponad 4 latach. Długo.
Piotr Rogoziński: Nagrywanie oraz praca nad płytą trwały ponad rok. Przez dłuższy czas próbowaliśmy utrzymać zespół przy życiu.

Nową płytę zapowiadacie w starym, dobrym stylu - podwójnym singlem. Muzycznie jest zupełnie inaczej niż w chociażby "Planach", "Jak bardzo mogę" czy "Pomieszanych chwilach". Czyli utworach z poprzedniego wydawnictwa.
Piotr Rogoziński: Utwory "Na skróty" i "Karambol" nie są do końca właściwą zapowiedzą nadchodzącej płyty. To odrzuty z sesji nagraniowej, ale nie znaczy to, że nowy album będzie podobny do debiutu. Myślę, że to będzie bardziej dojrzały i spójny album. Brzmieniowo jest bardziej surowo, ale ciągle w naszym stylu.
Robert Kafel: Te dwa numery nie pasowały nam także do koncepcji albumu, ale uznaliśmy, że są zbyt dobre i stąd pomysł na singla. Chcieliśmy się także przypomnieć, że żyjemy i dalej tworzymy.

Co się działo u Lewych Łokci przez te 4 lata?
Piotr Rogoziński: Mało graliśmy koncertów. Więcej było upadków niż wzlotów, jednak pasja do grania nas utrzymywała, nie daliśmy się złamać typowym, nudnym życiem. Poza tym trzy razy zmienialiśmy perkusistę, a ostatnio odszedł od nas basista.
Robert Kafel: Głównie to zawirowania w składzie. Ciężko było nam znaleźć perkusistę, który wie o co chodzi, który lubi dobre klimaty. W końcu dołączył do nas Janusz i wszystko wróciło do normy. Teraz miejsce Artura na basie zajął Łukasz, tak więc te zmiany wpłynęły na upływający czas. Co prawda zawsze można by założyć modny projekt i grać do laptopa, ale w muzyce kręci nas rock and roll i kumpelstwo.

Do głównego singla "Na skróty" przygotowaliście teledysk.
Piotr Rogoziński: Kiedy tylko powstawał ten numer uznałem, że powinien zostać zobrazowany. Byłoby to dobrym uzupełnieniem muzyki.

Kiedy premiera płyty, kto ją wyda i czego można się po niej spodziewać?
Robert Kafel: Płyta ukaże się jesienią prawdopodobnie własnym nakładem i będzie nosić tytuł "Spokojnie, spokojnie". Tak jak Piter (Piotr Rogoziński - przyp. red.) powiedział wcześniej, bardziej surowe brzmienie, ale to nadal utwory w stylu Lewych Łokci. Zmieniliśmy sposób nagrywania, bo materiał został nagrany na tak zwaną "setkę". Produkcją zajął się Janusz, który włożył w ten album dużo pracy i należą mu się ukłony i Fryderyki. Będzie 13 utworów, a na dwóch wyjątkowy gość, ale nie chcę zdradzać więcej szczegółow. Po prostu posłuchajcie nas jesienią!

Ciągle macie "niespełnione plany"?
Robert Kafel: Wiadomo, że zawsze można było zrobić coś lepiej i więcej ugrać. Teraz myślimy bardziej o przyszłości, aczkolwiek z przeszłością nie wygrasz (śmiech.) Na horyzoncie pojawiają się już nowe pomysły, nowe plany, miejmy nadzieję, że tym razem spełnione (śmiech).

Obserwujcie Noisey na Facebooku, Twitterze i Instagramie.